Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tilda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tilda. Pokaż wszystkie posty
środa, 13 lutego 2013
Bunny (Laura)
Z racji wolnego czasu i działającej maszyny (dzięki Kasiu!), postanowiłam przypomnieć sobie jak to się kiedyś szyło. Wygrzebałam odłożone materiały, nitki i guziki. Potem już tylko sprawy organizacyjne (tu wielki ukłon w stronę Marty) typu szablony, wycinanie, zszywanie... I powstał on, królik a raczej królica, którą z Antkiem nazwaliśmy Laura.
czwartek, 17 maja 2012
O torebkach i królikach Marty
To króliki, które zasługują na szczególną uwagę. Szyte misternie, z serca, powstają z radości tworzenia przedmiotów, które potem można kochac i wielbić do woli. Taki królik zasługuje na miłe opakowanie, dlatego powstały torebki dla Marty, której prace znajdziecie tutaj.
Zdjęcie zapożyczone z bloga autorki, za jej zgodą.
Krótka historia z królikami
Był szał, oberwało się i mi. Tildy opanowały blogi, szył je każdy, kto miał na czym i kto wpadł pod urok tych uroczych, małych ciałek. Ja pokochałam króliczki. W pobliskim Charity Shop wygrzebałam przecudną (jeśli patrzeć na ilość i jakość później wykonanych króliczych ciałek) spódnicę. Była w rozmiarze XXXL, w kolorze średniego beżu, z materiału, którego nazwy nie znam, grunt, że miękki, cienki a jednocześnie fantastycznie zachowujący się pod maszyną. Powstało ich kilka. Do dziś jeden jest ulubieńcem Antka, inne znalazły już swoich właścicieli i mam nadzieję, że także są ulubioną przytulanką.
Dziś już ich nie szyję, z racji braku maszyny, która postanowiła niespodziewanie zepsuć się, w momencie, kiedy chciałam nauczyć się szyć coś nowego, oraz dlatego, że inni robią to lepiej a ja zaspokoiłam swój króliczy głód. O tym, kto i gdzie dużo lepiej wykonuje te cudaki następnym razem :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)







